Depozyty za plastiki coraz bliżej?

O systemach depozytowych dla opakowań na niektóre płynne produkty spożywcze powiedziano w ostatnich miesiącach już niemal wszystko. I można się spodziewać, że w momencie druku tego artykułu pojawi się zarówno kilka nowych komentarzy w tej sprawie, jak i inicjatyw gospodarczo-społecznych. 

Z jednej strony przedstawiciele administracji rządowej co jakiś czas wysyłają sygnały o trwających pracach analitycznych dotyczących depozytu na niektóre opakowania. Działania te mają być wstępem do zaproponowania nowych krajowych przepisów w zakresie gospodarki odpadami, transponujących do polskiego prawa przyjęte w zeszłym roku dyrektywy pakietu GOZ – gospodarki obiegu zamkniętego. Ponadto, z co najmniej kilku wypowiedzi prasowych ministra lub wiceministra środowiska wynika, że system depozytowy jest jednym z rozważanych nowych sposobów zbierania takich odpadów, jak np. butelki czy puszki. Z drugiej strony, wśród ekspertów, przedsiębiorców oraz w mediach trwa ożywiona dyskusja na temat takich rozwiązań. Przywoływane argumenty dotyczą w szczególności wydajności systemu, jego kosztów oraz porównań z alternatywnymi sposobami zagospodarowania odpadów opakowaniowych. Wszystko to jest uzupełnione pojawiającymi się w niektórych polskich miastach projektami pilotażowymi. Mieszkańcy mogą oddać zużyte opakowanie po niektórych płynnych produktach spożywczych do specjalnego urządzenia, a w zamian otrzymać benefity.

Ambitne cele

Czy da się zatrzymać tę kulę śniegową? Chyba nie. I wydaje się, że błędem byłyby takie próby. Spójrzmy na otoczenie regulacyjne i międzynarodowe, które w tej sprawie są bardzo dynamiczne. W maju br. prawie wszystkie państwa świata (poza USA) zgodziły się na rozszerzenie Konwencji Bazylejskiej dotyczącej kontroli transgranicznego przemieszczania i usuwania odpadów niebezpiecznych o odpady z tworzyw sztucznych. Sprawi to, że dotychczas praktycznie niekontrolowany światowy handel takimi odpadami będzie uregulowany oraz bardziej przejrzysty. A efektem tych działań powinno być zagwarantowanie, że zarządzanie międzynarodowym przemieszczaniem zużytych tworzyw sztucznych będzie bezpieczniejsze dla zdrowia ludzkiego i środowiska. Poprawka do Konwencji Bazylejskiej była kolejnym krokiem po zeszłorocznej decyzji Chin o zaprzestaniu przyjmowania odpadów tworzyw sztucznych na swoje terytorium. A nie ma się co oszukiwać – chodziło w szczególności o odpady pochodzące z najbardziej rozwiniętych gospodarek świata – z Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Część śmieci znalazła ujście w innych azjatyckich państwach, takich jak Indonezja, Malezja czy Tajlandia. Mimo że w niedługim czasie można było się spodziewać ze strony tych państw podobnych decyzji, co chińska, to międzynarodowa regulacja powinna już teraz w znaczny sposób zastopować odpływ odpadów tworzyw sztucznych z Europy.

W tym samym czasie w Unii Europejskiej zdecydowano o wprowadzeniu nowych, bardzo ambitnych przepisów dotyczących selektywnej zbiórki plastikowych butelek. Przyjęta w maju br. dyrektywa w sprawie jednorazowych produktów z tworzyw sztucznych przewiduje, że do 2025 r. konieczne będzie selektywne zebranie 77% plastikowych butelek, a do 2029 r. – aż 90%. Dodatkowo zdecydowano, że do 2025 r. konieczne będzie użycie 25% plastiku z recyklingu przy produkcji butelek PET (czyli tych najpopularniejszych, wykorzystywanych do pakowania wody i napojów). Natomiast od 2030 r. we wszystkich butelkach z tworzyw sztucznych wymagana będzie domieszka 30% surowca pochodzącego z recyklingu. Należy przypomnieć, że wymagania te są kolejnym krokiem we wprowadzaniu europejskich obowiązków dla producentów opakowań, w tym opakowań na płynne produkty spożywcze. Zmieniona w zeszłym roku wspomniana już dyrektywa w sprawie odpadów przewiduje bowiem konieczność wprowadzenia w państwach członkowskich rzeczywistego systemu finansowania przez producentów selektywnej zbiórki oraz przygotowania opakowań do recyklingu (tzw. rozszerzona odpowiedzialność producenta). Obecny system zbierania odpadów z tworzyw sztucznych w ramach selektywnej zbiórki w gospodarstwach domowych nie spełnia tych wymagań.

Poziomu 90% selektywnej zbiórki wspomnianych powyżej plastikowych butelek nie osiągniemy bez nowych i innowacyjnych sposobów ich zbierania. Nie zapominajmy też o innych rodzajach opakowań, w szczególności szklanych oraz wielomateriałowych (np. kartony na mleko czy soki). Wszystkie one objęte są wymaganiami regulacyjnymi odnośnie poziomów zbiórki i recyklingu. I w zakresie każdego z nich kluczowe wydają się zarówno ilość, jak i jakość. Na nic bowiem pożądany poziom poddania odpadu recyklingowi, jeżeli nie będzie popytu na surowiec z niego pochodzący. Zatem kluczowa w realizacji celów recyklingu jako takiego jest jakość surowców pochodzących z odpadów opakowaniowych. W obecnych systemach selektywnej zbiórki w gospodarstwach domowych nie ma możliwości jednostkowego wyselekcjonowania opakowań i zagwarantowania im czystości, dzięki której surowiec z nich pochodzący będzie spełniał oczekiwania producentów. Prawdziwy GOZ – obieg zamknięty (ang. circular economy) osiągnąć można jedynie poprzez potraktowanie odpadów opakowaniowych w sposób jednostkowy. Takim rozwiązaniem jest system depozytowy dla opakowań.

Trudne status quo

Niejednokrotnie z ust przedstawicieli administracji rządowej można było w ostatnich miesiącach usłyszeć, że już w obecnie obowiązujących przepisach możliwe jest wprowadzenie systemu kaucyjnego (depozytowego) na wybrane produkty. Nie ma się jednak co oszukiwać. Skoro dotychczas w zakresie żadnych opakowań system taki nie stał się powszechny, to nie wydarzy się to tak długo, jak długo będzie rozwiązaniem fakultatywnym. W systemie linearnym (przeciwieństwo GOZ), w którym wciąż tkwią zarówno producenci, jak i sprzedawcy, nie ma ani woli, ani otoczenia logistycznego na nakładanie na siebie dodatkowych obowiązków w postaci zbierania odpadów po produktach przez siebie oferowanych. Jako przykład niech posłuży obowiązujący obecnie podobny przepis polskiego prawa. Art. 44 ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi mówi, że „przedsiębiorca prowadzący jednostkę handlu detalicznego o powierzchni handlowej powyżej 2000 m2jest obowiązany prowadzić na własny koszt selektywne zbieranie odpadów opakowaniowych po produktach w opakowaniach, które znajdują się w ofercie handlowej tej jednostki, według opakowań, z których powstały odpady”. Mimo że jest to obowiązek, można założyć, że mało który klient ma świadomość możliwości oddania odpadów opakowaniowych w sklepie. Nie mówiąc już o sensowności i motywacji do takiego działania. Jedyne, co mogłoby go obecnie zachęcić, to oczekiwanie, że dostarczone odpady nie zostaną zmieszane z innymi, co nagminnie dzieje się w systemach selektywnej zbiórki z gospodarstwach domowych, w tym w szczególności w budynkach wielorodzinnych. To jednak niewiele.

Nie chcę wchodzić w dyskusję pt. „System depozytowy – za czy przeciw”. Jak napisałem na wstępie, większość argumentów w tej sprawie została już wypowiedziana i ja opowiadam się po stronie zwolenników nowego systemu. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka spraw, na które system depozytowy na opakowania może oddziaływać, albo które mogą depozyt wzbogacić i rozszerzyć. Jednym z najistotniejszych, po podstawowym celu systemu depozytowego, jakim jest zbieranie odpadów i poddanie ich recyklingowi, jest element edukacyjny. Wydaje się, że świadomość środowiskowa polskiego społeczeństwa jest coraz większa. W przeprowadzonym w drugiej połowie zeszłego roku przez Kantar Millward Brown badaniu „Postawy Polek i Polaków wobec polityki ochrony środowiska” zanieczyszczenie, w tym zanieczyszczenie odpadami, jest wymieniane przez 82% osób jako najważniejszy problem dla środowiska naturalnego w Polsce. Można więc przyjąć założenie, że do realnego włączenia się społeczeństwa w działania gospodarki odpadami potrzebne są jedynie odpowiednie narzędzia. Nie widzę w obecnej rzeczywistości lepszego i wydajniejszego systemu, niż zbieranie opakowań w specjalnie stworzonych do tego urządzeniach, które oferują szeroką gamę benefitów dla oddającego taki odpad. Nie widzę lepszego sposobu na bezpośrednią edukację środowiskową, niż oparcie jej na niezabrudzonych opakowaniach, które oddajemy do estetycznych urządzeń podczas codziennych zakupów. Nie widzę lepszego sposobu na udowodnienie konsumentowi, jak wiele zależy od niego, niż potraktowanie jego działania jako widocznego i pożądanego elementu gospodarki odpadami. Część odpadów – ze względu na stopień zabrudzenia i nieestetyczność – zawsze będzie traktowana jako problem w gospodarstwach domowych. O niezabrudzonych szklanych, plastikowych czy wielomateriałowych opakowaniach powiedzieć tego nie można i dlatego powinny pójść na pierwszy ogień, jeżeli chodzi o zachęcanie Polaków do dbania o środowisko.

Podstawowym argumentem krytykującym system depozytowy dla opakowań jest jego cena. Rzeczywiście, koszt zakupu urządzeń do zbierania takich odpadów oraz ich późniejsza eksploatacja są nieporównywalne z obecnym systemem selektywnej zbiórki do pojemników w miejscu zamieszkania. Natomiast nieporównywalna jest także wydajność systemu, co w kontekście wspomnianego obowiązku osiągnięcia 90% selektywnej zbiórki plastikowych butelek do 2029 r. oraz – jak się wydaje – ogólnospołecznego oczekiwania posprzątania środowiska naturalnego, jest co najmniej istotne. Z mniejszymi bądź większymi potknięciami, system depozytowy funkcjonuje już w 10 państwach Unii Europejskiej. Korzystając z ich doświadczeń powinniśmy w Polsce wprowadzić rozwiązanie bardziej zaawansowane, które w niewielkim chociaż stopniu odpowiadać będzie na argumenty kosztów dla obsługujących taki system. Włączenie do systemu zbierania odpadów opakowaniowych indywidualnych albo zgrupowanych już dziś systemów lojalnościowych w sieciach handlowych powinno zwiększyć konkurencję o klienta oddającego odpady. Można sobie bez problemu wyobrazić, że sieci handlowe w najlepszy dla siebie – a przez to i dla systemu gospodarki odpadami – sposób będą potrafiły wykorzystać tę współpracę i zachęcić do zakupów u siebie. Wydaje się także, że współpracą wykorzystującą system depozytowy w ramach systemów lojalnościowych powinni być również zainteresowani producenci oraz inni przedsiębiorcy.

Cenna baza danych

Przykład powiązania systemów lojalnościowych w sieciach handlowych z systemem depozytowym na opakowania jest tylko jednym z przykładów pokazujących, że wprowadzenie takich zmian z jednej strony wymagałoby zaangażowania, jeżeli chodzi o sieciowanie i tworzenie internetowych platform współpracy, z drugiej natomiast mogłoby być idealnym przykładem cyfryzacji polskiej przestrzeni gospodarczej i publicznej. Raczkująca od zeszłego roku BDO – baza danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami była pierwszą próbą przejścia na tym rynku z obrotu papierowego na obieg informatyczny. Pierwsze zręby BDO powstały jednak wiele lat temu i od tego czasu obsługa, a przede wszystkim potencjał wykorzystania takich baz danych uległ znaczącemu postępowi. Wydaje się, że innowacyjny, zbudowany na platformie cyfrowej system zbierania odpadów opakowaniowych, mógłby być idealnym sposobem na rozbudowanie BDO i wykorzystanie jego potencjału zarówno do celów gospodarki odpadami, jak i poza nim. Przykłady zresztą mamy chociażby w pojawiających się w niektórych miastach już dziś pilotażach wykorzystujących urządzenia do zbierania butelek. Działają one co prawda na o wiele mniejszą skalę niż potencjalny system ogólnopolski. Pokazują jednak, że działać on może nie tylko w oparciu o zwrot w pieniądzu, ale także w ramach współpracy z systemami lojalnościowymi, miejskimi etc.

Można się spodziewać, że pod koniec lata światło dzienne ujrzą pierwsze propozycje zmian regulacyjnych, implementujące do polskiego prawa zeszłoroczne dyrektywy odpadowe pakietu GOZ – gospodarki obiegu zamkniętego. Czy w ślad za enigmatycznymi zapowiedziami ze strony rządu znajdzie się tam system depozytowy na opakowania po niektórych płynnych produktach spożywczych? Nie jest to oczywiste. Oczywiste jest natomiast, że dobrze przygotowana dla nowelizacji ustawy o odpadach oraz ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi Ocena Skutków Regulacji (czyli dokument towarzyszący każdej zmianie prawa, w którym rozważone będą wszystkie możliwe opcje wraz z oceną ich wydajności) nie powinna ograniczać się jedynie do kosztów i wydajności systemu. Powinna także oceniać ewentualne powiązania z innymi elementami gospodarki odpadami i całego rynku, których przykłady wskazałem powyżej. 

Łukasz Sosnowski 

Tekst ukazał się w miesięczniku „Energia i Recykling – Gospodarka Obiegu Zamkniętego” nr 6(18)/2019 w czerwcu 2019 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s